Urok wieży Eiffel, był tak zachwycający, że aż dech zapierało w piersi. Wjazd na sam szczyt, był trafiony w dziesiątkę. Widok zachwycający swym pięknem i prostotą. Chwila, i znów czułam przyziemienie. Szybki bieg na statek, którym płynąc podziwialiśmy zabytki leżące nad Sekwaną. To właśnie dzięki Czesiowi popłynęliśmy w rejs, którego nie było w planie wycieczki. On jest tak niesamowity, że wszystko załatwi. Płynąc czułam wiatr we włosach. Słońce prażyło niesamowicie mocno. I znowu ziemia, pod stopami. Następnie swym urokiem zachwycił nas Łuk Triumfalny, pola Elizejskie i na tym koniec dzisiejszego zwiedzania. Posiłek w restauracji Flunch, powrót do hotelu. Piżama, ręcznik, kosmetyczka są. Można iść pod prysznic. Idąc korytarzem, wpadłam na Czesia ( który był w niebieskich majtkach i koszulce). Uśmiechnął się do mnie i zaczął szybko wpisywać kod do pokoju. Kiedy wróciłam po kąpieli do pokoju, bardzo szybko opowiedziałam Agacie kogo spotkałam, i w czym. Nie umiałam przez to usnąć, non stop miałam go przed oczami, w tej niezwykłej postaci.


Widoki super : )
OdpowiedzUsuń