Duża kolejka, nawet mały ruch dziś zabawa w parku Asterixa. Tu byłam gotowa na zabawę, Czesio opowiadał jakie atrakcje czekają nas w tym parku. Nie mylił się, rolelkastery były super. Choć za niektóre mogła bym zabić moją lokatorkę. Obiecałam jej, że jeśli będę miała dzieci, to będę im opowiadała jaką głupią koleżankę miałam. Która wyciągła mnie na takie karuzele, prze które było mi tak niedobrze i mogłam stracić życie. Ale dzięki niej, mogłam poczuć adrenalinę. Spotykaliśmy Czesia w parku a tu idąc do sklepu, lub na pokazie delfinów, który bardzo mi się spodobał. Po godzinie 17:00 wyjechaliśmy z Francji i zaczęliśmy wracać do domu. Mojego kochanego łóżka, kota i komputera. Jadąc z powrotem oglądaliśmy filmy, rozmawialiśmy o tym gdzie wybierzemy się za rok w kolejną podróż. W pewnej chwili do mojego taty zadzwoniła moja siostra Iwona. Opowiadała co w domu, jaka pogoda itp. A ja na cały głos zaczęłam krzyczeć, jak tam moje dziecko (kot)! Powiedziała, że śpi i tęskni. Byłam bardzo zawiedziona, ze mój kociak za mną tęskni. Kiedy rankiem przebudziłam się na siedzeniu autokaru, uświadomiłam sobie, że Czesia będę widziała tylko jeszcze przez kilka godzin. Wzruszyłam się, on także. Założył nawet swoje okulary, żeby nikt nie widział, że płacze. Kiedy przyjechaliśmy pod kościół, mieliśmy bardzo miłe powitanie, dwa pogrzeby. Nie umiem zapomnieć Czesia do dziś, a pożegnanie z nim było bardzo bolesne.
Przygody we Francji.
środa, 11 kwietnia 2012
poniedziałek, 9 kwietnia 2012
Rozdział 6.
Szósty i przed ostatni dzień we Francji. Dziś w planie było zwiedzanie dwóch zamków, nad Loarą. Wyjazd autokarem był troszkę męczący, ale to ja dziś mogłam, choć prze chwilę pomęczyć Agatę. Osobą która była podobna do Harre'go Pottera. Był to wysoki blond mężczyzna, okulary miał jak z filmu, okrągłe i stare. Miał na imię Władzio, był kierowcą autokaru. Kiedy wysiadaliśmy, mój wzrok przykuł Czesio. Był w białej koszuli, w jasną kratkę. Ja zaś ubrana jak to moja mama nazwała, na marynarza. Agata twierdziła, ze Czesio chce mi się dziś oświadczyć, lub wyjść za mnie. W co ja, za bardzo nie wierzyłam. Po zwiedzaniu zamku, który tak naprawdę nazywał się Szambor, którego nazwę zmieniłam na Szambo, po czym Czesio się zbuntował. Okazało się, ze posiada bardzo dobry słuch. Ja to powiedziałam po cichu i z dala od niego. A tu zaraz poprawka. Od tego momentu pilnowałam się co mówię, ale ja tak naprawdę powiedziałam to na żarty. Dziś było naprawdę super, ponieważ w drugi zamku mieszkali jeszcze Markizy. Zwiedzając ich willę, napotkaliśmy się na ich zdjęcia, na komodzie. Małżeństwo miało dwie córki i jednego syna. Czesio popatrzył się na mnie i powiedział: dziewczyny, za dziesięć lat ten przystojniak będzie do wzięcia i ten wzrok ^^. To dało mi wiele do myślenia, ale mniejsza o to. Nie interesowało mnie jakieś małe dziecko, tylko on. Wieczorem bałam się iść do łazienki, Agata załatwiła już swoją potrzebę i nie chciała iść ze mną. Więc musiałam zainterweniować, zaczęłam ją ciągnąć za nogę, ona ani drgnęła. Przewróciłam się. Siedziałam oparta o drzwi. Cała się śmiejąc i płacząc. Agata nie wiedziała co mi się dzieje. Później było coraz gorzej, tarzałam się po ziemi, widziałam nawet plamy na suficie. Agata chciała iść już po Czesia, ale się pozbierałam i zaczęłam się kiwać na łóżku. Prosiłam długo Agatę o opowieść, a ona non stop mówiła mi, mów do ręki. Jednak potem opowiedziała coś, żebym jej dała święty spokój i zasnęła wcześniej niż ja, zdążyłam odprawić mój wieczorny rytuał.
sobota, 7 kwietnia 2012
Rozdział 5.
Poniedziałek, pół godzinna podróż do parku rozrywki Disneyland. Była to dość męcząca podróż. Wchodząc do parku kasowało się bilety. Przy jednym z kasowników stał bardzo ładny, podobny nawet do Ronalda mężczyzna. Zapytał się nas po angielsku: skąd jesteśmy? Agatę tak zatkało, że nie wydusiła ani jednego słowa. Ja za to grzecznie mu odpowiedziałam, że jesteśmy z Polski. W Disneylandzie wszystko było jak z bajki. Podróż mini pociągiem, pierwsza kolejka. Emocje normalnie, ze można umrzeć. Kolejka była zajefajna, ale wychodząc z niej zgubiłam mój telefon. Na moje szczęście, dobrze, że się odnalazł. W końcu weszliśmy do jakiegoś sklepu. Mama kupiła mi kubek z myszką Mini i miskę na płatki z Tygryskiem. Byłam bardzo zadowolona z tych zakupów. Potem pod namową Agaty i mojego taty, poszliśmy na podróż w kosmosie. Ta kolejka była bardzo szybka, jadąc nią było widać planety. Kiedy się skończyła, było mi niedobrze, i szłam jak bym wypiła setkę. Później już nie chciałam na niczym jeździć. Znów obiadokolacja, ale ta była bardzo wyjątkowa. Obok naszego stolika siadł samotnie Czesio. W pewnym momencie zabrakło nam wody, na moje pechowe szczęście, ja musiałam iść oczywiście po nią. Agata po wyjściu z restauracji opowiedziała mi co wyprawiał Czesio, jak wstałam od stolika. Jadł fasolkę, spojrzał na mnie i wypadła mu z buzi. Zrobił się purpurowy, kiedy wracałam z wodą, znów tajemniczo uśmiechnięty. Wieczorem nadal nie mogłam jej uwierzyć, w to co mi powiedziała. Przed snem wyobrażałam sobie go jako księcia z bajki, na białym koniu.



piątek, 6 kwietnia 2012
Rozdział 4.
Urok wieży Eiffel, był tak zachwycający, że aż dech zapierało w piersi. Wjazd na sam szczyt, był trafiony w dziesiątkę. Widok zachwycający swym pięknem i prostotą. Chwila, i znów czułam przyziemienie. Szybki bieg na statek, którym płynąc podziwialiśmy zabytki leżące nad Sekwaną. To właśnie dzięki Czesiowi popłynęliśmy w rejs, którego nie było w planie wycieczki. On jest tak niesamowity, że wszystko załatwi. Płynąc czułam wiatr we włosach. Słońce prażyło niesamowicie mocno. I znowu ziemia, pod stopami. Następnie swym urokiem zachwycił nas Łuk Triumfalny, pola Elizejskie i na tym koniec dzisiejszego zwiedzania. Posiłek w restauracji Flunch, powrót do hotelu. Piżama, ręcznik, kosmetyczka są. Można iść pod prysznic. Idąc korytarzem, wpadłam na Czesia ( który był w niebieskich majtkach i koszulce). Uśmiechnął się do mnie i zaczął szybko wpisywać kod do pokoju. Kiedy wróciłam po kąpieli do pokoju, bardzo szybko opowiedziałam Agacie kogo spotkałam, i w czym. Nie umiałam przez to usnąć, non stop miałam go przed oczami, w tej niezwykłej postaci.


czwartek, 5 kwietnia 2012
Rozdział 3.
Ciemno jak w jakiejś jaskini smoka. To niestety nasz pokój pod zasłoną żaluzji. Odsłonięciem niej mogło być rozczarowaniem lub podziwem, pod wpływem ekscytacji pociągłam za kółko i trach, za okna zaczęło wdzierać się światło. Mycie zębów, ubieranie to dzienny rytuał każdego człowieka na tym świecie. Spakowałyśmy się z Agatą, na kolejny wyjazd tego ranka, aby zwiedzać piękno tego uroczego miasta. Dziś w planie było zwiedzanie Montmartre i cmentarza, na którym leżą sławne osoby takie jak : Fryderyk Chopin, Molier i inne sławne osoby z literatury, muzyki itp. Najpierw zwiedziliśmy cmentarz, a potem ruszyliśmy na wzgórze, gdzie znajdowała się bazylika Najświętszego Pana Jezusa. Ze wzgórza było widać niesamowite widoki i to w tym właśnie dniu Agata zaczęła mnie zbliżać do osoby, o której nie myślała bym poważnie w moim życiu. Zaczęły się niesamowite opowieści o księciu na białym koniu, podróże po świecie, dzieci i inne plany dzięki którym właśnie ja żyję. Spotykając go na obiadokolacji, czułam coś innego ciepło, nie umiałam jeść w spokoju, zerkałam na niego, z niepokojem. Bojąc się, że może się czegoś domyślać, że coś do niego czuję. Ale on zachowywał się nadal normalnie. Zazwyczaj siadał sam do stolika, jadł bardzo dużo. Nie dziwię się, że potem robią mu się boczki i cycki jak u nastolatki. Dzięki Agacie, lub dzięki jej wygadanej buzi dowiedziałam się, że uprawia jogging. Zaproponował nawet nam wieczorny bieg, ale odmówiliśmy. Choć znając Agatę ze swoich szybkich i wysiłkowych biegów, nie wytrzymał by tego. Pan z wf-u mówi na nią narkomanka, ponieważ zażywa inhalatory dzięki którym lepiej biega, bo ma problemy z astmą. Wieczorem zaczęłam jej wypominać jak mogła z nim tak gadać. Kiedy zamęczona Agata powiedziała mi dobranoc, zaczęłam się kiwać na łóżku i błagając rozpaczliwie ją, żeby opowiedziała mi coś o Czesiu. Okej opowiedziała coś, ale potem poszła spać. Ja zaczęłam odprawiać swój wieczorny rytuał, jak go nazywała Agata. Byłą to rozmowa Z Bogiem, inaczej prośby chcę być z tym, lub dziękuje za to. Zazwyczaj zasypiałam w połowie i nie pamiętałam na drugi dzień, na czym skończyłam. Po modlitwie poszłam spać z nadzieją, ze jutrzejszego dnia spotkam Czesia w innej postaci np. w majtkach lub nago.
środa, 4 kwietnia 2012
Rozdział 2.
Pierwsza noc w hotelu, po za domem, cudze łóżko, z kimś w pokoju kogo znam ze szkoły, ale się mówi trudno nie wybiera się lokatora tak jak i rodziny. Nowa przygoda z łazienką w roli głównej jak zwykle Agata. Ja szykująca się do wyjścia w spokoju. Zostałam przestraszona przez lokatorkę, wpadła do pokoju jak ścigana. Pytam się jej co się stało? Ona na to, ze jej światło zgasło pod prysznicem, jak weszła do kabiny. Poprosiła mnie żebym z nią poszła, ja jej mówiłam, że to chore, taka duża a do łazienki trzeba zaprowadzać, ale poszłam z nią. Weszła do kabiny, ja już sobie w duchu mówię Bogu niech będą dzięki, mogę iść. A tu nagle wypada z prysznica jak porażona, ja znowu do niej zgasło Ci? Ona, że tak. I wchodziła chyba tak trzy razy. Powiedziałam jej w końcu żeby przekręciła do końca klamkę i poszłam sobie do pokoju. Z takim człowiekiem to naprawdę jest ciekawe życie. Tego wieczora spałam normalnie, czekając z niecierpliwością na jutrzejszy dzień, w którym mogły Wesołą mnie czekać nowe niespodzianki ze strony kochanej Agatki : )
Madzia na fotce : )
Madzia na fotce : )
wtorek, 3 kwietnia 2012
Rozdział 1.
Ta historia jest oparta na faktach. Przeżyłam ją z moją przyjaciółką Magdą.
Osoby oraz miejsca są realne.
Magda opowiada.
Agatą jestem ja, łatwiej mi było pisać, jak by to właśnie Magda opisywała.
Nad ranem godzina 3:50 budzik zadzwonił. Zaczęłam się przebudzać. Poranna toaleta, ten ranek zapowiadał się jak inne. Oprócz tego, że wyjeżdżałam z moją koleżanką Agatą w podróż która odmieniła całe moje życie. Do miasta miłości, mody itp. Do Paryża. Jak wiadomo moim niektórym znajomym Agata jest trochę stuknięta, ma swój świat który bardzo często przenosi w rzeczywistość. Kocham ja za to, jest przynajmniej o wiele śmieszniej. Opowiada niesamowite opowieści z których się śmieje, lub bez których bohaterów nie mogę żyć. Tak też zapowiadało się na tym wyjeździe. Opowiem wam w skrócie jak to było. Wstając tego wczesnego ranka, nie chciało mi się jechać za bardzo w tą podróż, ale Agata zmieniła ten wyjazd w taki o którym nie zapomnę do końca życia. Wyjeżdżając autokarem, poznaliśmy naszego przewodnika pana Rysia, lub znanego z innego imienia pana Czesia i to właśnie imię utknęło w mej głowie, na tym wyjeździe. Był to wysoki blondyn, jego oczy były piwne, ubiór nawet może być, choć ja bym coś w nim zmieniła, ale mówi się trudno. Jego osoba była zabawna, w jego towarzystwie nikt, nigdy nie mógł się nudzić. Udawał różne postacie z kreskówek, lub które samodzielnie wymyślił np. Czesia, Krecika, który często mówił te słowa : ahoj jestem Krecik z czesku, czesku, lub żabę Monikę która ujawniła się dopiero we Francji. Kiedy dojechaliśmy na miejsce, każdy z nas dostał kody do pokoju. Ja dostałam pokój z Agatą i to w dodatku na tym samym piętrze co Czesio. Najpierw traktowałam go jak zwykłego dorosłego, ale później przez Agatę, lub dzięki niej nie mogę go zapomnieć. Po zakwaterowaniu się w naszym małym i skromnym pokoiku, zaczęłam się rozkładać na moim wygodnym łóżku, które niestety miało pościel koloru zielonego, którego za bardzo nie lubię. Miałam nadzieję, ze dzięki takiej lokatorce jaką była Agata, nie zapomnę tych wakacji do końca życia. Właśnie tak się zapowiadało, bo znając ją ze swoich szalonych pomysłów, tak zawsze jest, było i będzie. Te wakacje będą wyjątkowe.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)